Connect with us

DĘBNO

Maraton ze ścisłym reżimem. Smutny bieg i walka o wyjazd na Igrzyska

Polski Związek Lekkiej Atletyki poinformował, że ze względu obostrzenia epidemiologiczne, będzie prowadził dodatkową weryfikację uczestników, którzy zgłosili się do maratonu w Dębnie.

 

Dodatkowa weryfikacja biegaczy zgłoszonych do udziału w PZLA Mistrzostwach Polski w maratonie jest już pewna. Wielkie bieganie odbędzie się w Dębnie w dniu 18 kwietnia, według Związku, ostateczną listę zawodników poznamy zaledwie trzy dni wcześniej. Jest to związane z wymogami epidemiologicznymi i przedłużającym się lockdownem.

Na ten moment na liście startowej jest 37 kobiet i 192 mężczyzn. To osoby posiadające licencje PZLA.

Na portalu biegowe.pl można przeczytać rozmowę z Rafałem Wójcikiem, olimpijczykiem z Sydney. Twierdzi, że pomimo epidemii i faktu, że wielu biegaczy nie może wystartować, to imprezy tego rodzaju muszą się odbywać.

– Ci zawodowcy muszą gdzieś startować. Muszą z czegoś żyć. Przecież sponsorzy oczekują konkretnych wyników, podobnie jak Polski Związek Lekkiej Atletyki. Wyznaczone są minima na mistrzostwa Europy, świata, igrzyska, gdzieś je trzeba wypełniać. Bez startów zawodnik nie jest w stanie zrobić formy. Trening treningiem, ale starty muszą być. Na krótkim, na długim, czy na maratońskim dystansie to musi być rozgrywane. Mam nadzieję, że nic się nie zmieni, że mistrzostwa Polski i maraton w Dębnie dojdą do skutku – tłumaczy.

Dodaje też, że w Dębnie mogą paść bardzo dobre wyniki, choć wiele zależy od warunków atmosferycznych.