Connect with us

BARLINEK

Przystanki są dewastowane. Naprawy na koszt podatnika

Niekiedy wystarczy odmalować, innym razem naprawić dach lub ławki. Niekiedy zdewastowane przystanki straszą całymi latami.

 

Pomimo, że przystanki znajdują się przy drogach, to nie zarządcy dróg, ale gminy odpowiedzialne są za utrzymanie techniczne i estetykę. A problem nie jest mały, trudno dziś znaleźć wiatę przystankową, która nie wymagałaby odświeżenia albo naprawy.

– Nie korzystam z transportu publicznego właśnie dlatego, że w takich miejscach nie chce mi się czekać na autobus czy busa – mówi Pani Kamila z Myśliborza. – Społeczeństwo mamy takie, jakie mamy, przykro, że wszyscy podchodzą obojętnie do takich dewastacji – komentuje.

Za naszym pośrednictwem chce zaapelować do mieszkańców regionu, by zwracali uwagę na osoby, które z premedytacją niszczą publiczne mienie.

– Nie wiem, czy przekonam się do transportu publicznego, ale wiem na pewno, że gmina im mniej będzie wydawała pieniędzy na remont wiat, tym więcej będzie miała pieniędzy na naprawy chodników czy dróg, a przecież każdemu z nas zależy, by korzystać z nowej infrastruktury a nie dziurawych dróg – tłumaczy.

Tę zniszczoną wiatę sfotografowała przy drodze krajowej pomiędzy Myśliborzem a Dębnem. I choć zarządcą drogi jest Generalne Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, to jednostką odpowiedzialną za utrzymanie przystanków jest gmina, na której terenie postawiony jest obiekt. Ale to nie problem tylko Dębna i Myśliborza.

– Tak wygląda wiele przystanków, od Barlinka po Nowogródek Pomorski, przy drogach krajowych, wojewódzkich, powiatowych i gminnych – mówi pani Kamila.

Zgodnie z przepisami prawa karnego, kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Ale żeby ukarać winnego, najpierw trzeba go złapać.