wtorek, 21 lipca, 2026
spot_img
spot_imgspot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Butelki z systemu kaucyjnego jeżdżą do Szczecina i niemieckiego Freiberga. Eksperci mówią o absurdzie systemu

System kaucyjny miał stać się jednym z najważniejszych narzędzi ograniczania ilości odpadów i zwiększenia poziomu recyklingu w Polsce. Idea wydawała się prosta – mieszkańcy oddają butelki i puszki do automatów lub sklepów, a opakowania trafiają do ponownego przetworzenia. Tymczasem pierwsze miesiące funkcjonowania systemu pokazują, że rzeczywistość bywa znacznie bardziej skomplikowana, a momentami wręcz zaskakująca.

Z dokumentów dotyczących funkcjonowania systemu w Lublinie wynika, że opakowania objęte kaucją były transportowane nie tylko do zakładów znajdujących się w różnych częściach Polski, ale również za granicę. Część materiału pokonywała nawet kilkaset kilometrów, trafiając między innymi do Szczecina czy niemieckiego Freiberga.

Taki sposób organizacji rodzi pytania o rzeczywisty bilans ekologiczny całego przedsięwzięcia. Trudno bowiem pogodzić ideę ograniczania emisji dwutlenku węgla z transportem odpadów ciężarówkami przez znaczną część kraju, a w niektórych przypadkach także poza jego granice. Im większa odległość między miejscem zbiórki a miejscem przetwarzania, tym większy ślad węglowy całego procesu.

Operator systemu wyjaśnia, że był to okres rozruchowy. Pierwsze miesiące działania miały służyć sprawdzeniu logistyki oraz możliwości współpracy z różnymi instalacjami recyklingowymi. Niewielkie ilości zebranych opakowań powodowały konieczność ich łączenia z materiałem pochodzącym z innych regionów kraju. Jeszcze bardziej zaskakuje kwestia puszek aluminiowych. Okazuje się, że w Polsce nadal nie funkcjonuje instalacja umożliwiająca ich pełny recykling w taki sposób, aby z odzyskanego aluminium ponownie produkować puszki do napojów. W praktyce oznacza to konieczność wywożenia tego surowca do zagranicznych zakładów przetwarzania.

Także część butelek PET trafiła poza granice Polski. Według operatora miało to charakter testowy i służyło przygotowaniu systemu na przyszłość. Sprawdzano możliwości wykorzystania zagranicznych instalacji na wypadek sytuacji, w której krajowe zakłady nie byłyby w stanie przyjąć wszystkich odpadów.

Wyjaśnienia nie rozwiewają jednak wszystkich wątpliwości. System kaucyjny od początku przedstawiano jako rozwiązanie korzystne dla środowiska. Tymczasem transport odpadów na odległość kilkuset kilometrów oznacza dodatkowe zużycie paliwa, emisję spalin oraz koszty logistyczne. W efekcie pojawia się pytanie, czy obecny model funkcjonowania rzeczywiście realizuje cele ekologiczne w sposób najbardziej efektywny. Nie oznacza to, że sam system kaucyjny jest błędnym rozwiązaniem. Wręcz przeciwnie – odzysk surowców i ograniczenie liczby opakowań trafiających do środowiska pozostają jednym z najważniejszych elementów gospodarki o obiegu zamkniętym. Problem dotyczy jednak organizacji całego procesu. Jeżeli butelka oddana w jednym mieście musi przejechać kilkaset kilometrów, zanim zostanie poddana recyklingowi, trudno nie odnieść wrażenia, że coś w tym łańcuchu nie działa tak, jak powinno.

Popularne Artykuły