Sześć dni przed rozpoczęciem roku szkolnego Urząd Miejski w Dębnie ogłosił na Facebooku, że problem dowozu uczniów jest rozwiązany. Umowy podpisane, przewoźnicy wybrani, zdjęcia z uściskiem dłoni zrobione. Pierwszego września okazało się, że autobus na jednej z tras w ogóle nie przyjechał.
Post gminy na FB z 26 sierpnia był pełen entuzjazmu. Gmina informowała, że uczniowie z niepełnosprawnościami będą dojeżdżać do placówek w Dębnie, Barlinku i Myśliborzu nowymi, w pełni dostosowanymi pojazdami firmy Argos Sp. z o.o. – wartość tego zadania to blisko 1,3 mln zł. Za dowóz do szkół podstawowych na terenie gminy miała odpowiadać firma PKS Bodzentyn Sp. z o.o., za 1 048 852,80 zł brutto. „Dzięki temu dzieci dotrą do szkół komfortowo i bezpiecznie, a rodzice zyskają pełny spokój” – zapewniał urząd, dodając hasztagi #BezpiecznyTransport i #OświataDębno. I to ta druga z firm przewozowych, PKS Bodzentyn Sp. z o.o., dzisiaj zawiodła – nie podstawiła autobusu i nie zawiozła dzieci do szkoły.
Ten spokój trwał dokładnie do rana 1 września.
Tego dnia Urząd Miejski w Dębnie wydał osobne pismo, podpisane przez Agnieszkę Myszczyszyn-Węgier, kierownik Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu. Dokument informuje wprost: dowóz dzieci na linii Dębno – Grzymiradz – Smolnica – Warnice nie został zrealizowany. Na pozostałych trasach wystąpiły opóźnienia. Urząd tłumaczy, że wina leży po stronie przewoźnika, a mimo podjętych działań nie udało się zapewnić transportu w wyznaczonym terminie.
„Przepraszamy za powstałe utrudnienia i niedogodności” – napisano w piśmie, zapowiadając, że od 2 września dowozy mają już działać zgodnie ze zaktualizowanymi rozkładami opublikowanymi na stronie urzędu i szkół.
Gmina zastrzega, że sytuacja była od niej niezależna. To możliwe – ale dla rodziców, którzy tego ranka czekali z dziećmi na przystanku, różnica między „winą przewoźnika” a „winą gminy” jest czysto formalna. Autobusu po prostu nie było.
Trudno o lepszy przykład rozjazdu między komunikacją a rzeczywistością. Jeszcze niedawno urząd prezentował nowy system dowozu jako dowód na „konsekwentne stawianie na bezpieczny oraz sprawnie zorganizowany transport dzieci i młodzieży”. Kilka dni później musiał w oficjalnym piśmie tłumaczyć się z tego, że system nie zadziałał w dniu, w którym miał wystartować.
Czy problemy ograniczą się do jednego dnia, pokaże najbliższy tydzień. Zaktualizowane rozkłady mają obowiązywać od 2 września – to one zweryfikują, czy zapowiedzi z końca sierpnia miały pokrycie w rzeczywistości.





