Półroczne wyniki finansowe największego polskiego koncernu paliwowego ujawniły ogromną przepaść między kondycją branży petrochemicznej a sytuacją przedsiębiorstw transportowych. Rekordowy zysk netto sięgający 15,87 mld zł stał się punktem zapalnym w dyskusji o kosztach, jakie polski sektor TSL musiał ponieść w wyniku drastycznych podwyżek cen oleju napędowego.
Orlen podsumował pierwsze półrocze! Wyniki finansowe opublikowane przez koncern paliwowy za pierwsze sześć miesięcy roku pokazują potężną dynamikę wzrostu. Zysk netto na poziomie niemal 16 mld zł – wobec niespełna 5,6 mld zł rok wcześniej – został wygenerowany głównie przez segment rafineryjny i petrochemiczny (Downstream). Pomiędzy doskonałymi raportami giełdowymi spółki a codzienną praktyką firm przewozowych zarysował się jednak ostry konflikt interesów.
Przedstawiciele branży transportowej wskazują, że ten skokowy wzrost dochodów giganta naftowego był bezpośrednio powiązany z drastycznym wzrostem cen oleju napędowego na stacjach. W najtrudniejszych momentach diesel drożał w tempie niespotykanym od lat, osiągając skokowe wzrosty cen sięgające nawet 50%. Dla branży, w której paliwo stanowi blisko połowę wszystkich wydatków operacyjnych, oznaczało to bezpośredni drenaż kapitału obrotowego.
Kryzys na Bliskim Wschodzie a realne marże
Środowisko przewoźników zwraca uwagę na mechanizm ustalania cen hurtowych i detalicznych. Choć tłem dla zawirowań na rynku naftowym był kryzys geopolityczny na Bliskim Wschodzie, w ocenie organizacji transportowych skok cen na dystrybutorach wykroczył daleko poza realne uzasadnienie ekonomiczne. Z perspektywy reprezentantów sektora TSL, napięcia międzynarodowe posłużyły jako pretekst do budowania rekordowych marż operacyjnych.
Przewoźnicy akcentują, że kapitał, którym spółka petrochemiczna legitymuje się w najnowszym sprawozdaniu finansowym, w znacznej mierze pochodzi z portfeli rodzimych firm transportowych. Wiele z nich, nie będąc w stanie przerzucić dynamicznie rosnących kosztów paliwa na swoich zleceniodawców, straciło płynność finansową i zostało zmuszonych do zawieszenia działalności lub całkowitej likwidacji floty.
Rynek przewozów drogowych w Polsce charakteryzuje się ogromnym rozdrobnieniem oraz silną konkurencją. Zmiana cen paliwa o kilkadziesiąt procent w krótkim czasie bez możliwości natychmiastowej renegocjacji stawek frachtowych z wyprzedzeniem czasowym uderzyła w najmniej odporne finansowo podmioty.
Przedstawiciele stowarzyszeń przewoźników podkreślają, że koncern wykorzystał swoją pozycję dominującą na rynku krajowym, a brak elastyczności cenowej przy dystrybutorach postawił polski transport drogowy w niezwykle trudnym położeniu. Obecna sytuacja rodzi pytania o dalszą konkurencyjność polskich przewoźników na rynku międzynarodowym oraz konieczność wprowadzenia mechanizmów chroniących kluczowe gałęzie gospodarki przed monopolizacją zysków w okresach kryzysowych.





