piątek, 16 października, 2026
spot_img
spot_imgspot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Remiza jako łup polityczny. Dlaczego OSP tak łatwo wciąga się w lokalne wojny?

Ochotnicza Straż Pożarna miała być ostatnim miejscem, które dzieli mieszkańców według sympatii politycznych – w końcu pożar czy wypadek nie pyta, na kogo głosujesz. W praktyce jednak coraz częściej to właśnie remiza staje się areną lokalnych sporów władzy, a strażacy zamiast koncentrować się na ratowaniu życia, wciągani są w rozgrywki (lub wchodzą tam z własnej woli), które z bezpieczeństwem mieszkańców mają niewiele wspólnego.

Mechanizm jest prosty do opisania. Wokół OSP często toczy się całe życie towarzyskie i społeczne małego sołectwa – remiza bywa jedynym miejscem spotkań, jedyną salą na wesele czy zebranie wiejskie, jedyną organizacją skupiającą aktywnych, rozpoznawalnych w okolicy ludzi. To właśnie ta rozpoznawalność i zaufanie, jakim cieszą się strażacy, czynią z OSP naturalne zaplecze kadrowe dla lokalnej polityki i jednocześnie łatwy cel dla tych, którzy chcą tę polityką rozgrywać.

Strażacy sami startują w wyborach samorządowych, korzystając z autorytetu munduru i wieloletniej służby jako karty przetargowej. Dopóki kandydatura jednego druha nie wchodzi w konflikt z interesami władzy czy rywali politycznych, wszystko układa się spokojnie. Gorzej, gdy zaczyna się realna walka o stanowisko wójta, burmistrza czy miejsce w radzie – wtedy sprawy samej jednostki, jej sprzętu i gotowości bojowej, potrafią zejść na dalszy plan wobec bieżącej rozgrywki personalnej.

Konkretne przykłady z Polski

Tego typu spory nie są rzadkością. W Janowie Podlaskim od miesięcy trwa głośny konflikt między miejscową OSP a władzami gminy, którego punktem zapalnym był spór o lokalizację nowego centrum ratownictwa i finansowanie samochodu bojowego. Władze gminy zarzuciły strażakom mieszanie działalności ratowniczej z polityką – wskazywały na udział jednostki w referendum, występowanie strażaków w mundurach przy okazjach o charakterze politycznym, krytykę radnych oraz publiczne wpisy i banery. Sprawa eskalowała do tego stopnia, że trafiła do Kancelarii Prezydenta RP, a mieszkańcy złożyli w obronie jednostki petycję podpisaną przez około 800 osób.

Podobny, choć mniej spektakularny spór miał miejsce w gminie Turek, gdzie OSP Szadów Pański weszła w otwarty konflikt z wójtem o samochód ratowniczy zakupiony przez samych strażaków z własnych środków – władze gminy kwestionowały wiek i sposób nabycia pojazdu, strażacy odpowiadali zarzutami o utrudnianie gotowości operacyjnej jednostki. W Dretyniu w powiecie miasteckim prezes miejscowej OSP wystartował z własnego komitetu wyborców w wyborach do rady miejskiej, konkurując m.in. z przewodniczącym młodzieżowej rady miasta – to kolejny przykład na to, jak naturalnie autorytet zdobyty w straży przekłada się dziś na kapitał polityczny.

Polityka i pieniądze

Podobny wzorzec konfliktu widać też w gminie Kołbaskowo, gdzie od dawna trwa spór wokół OSP Smolęcin. Jednostka od lat pozostaje poza strukturami Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, dysponując głównie wysłużonym sprzętem, podczas gdy sąsiednia OSP Kołbaskowo, włączona do KSRG, otrzymuje z budżetu gminy znacząco wyższe dofinansowanie. Napięcia przybrały na sile, gdy strażacy z Smolęcina otrzymali w użyczenie od Komendy Powiatowej PSP w Policach średni wóz ratowniczo-gaśniczy, który po serii usterek i kosztownych napraw stał się przedmiotem publicznego sporu między lokalnym gminnym publikatorem a samymi strażakami – ci ostatni oskarżyli władze gminy o złą wolę i traktowanie ich jednostki jako mniej ważnej niż OSP w gminnej siedzibie.

Ta sprawa także ma tło polityczne: w minionych wyborach samorządowych strażacy z OSP poparli innego strażaka, na co dzień pracującego w komendzie wojewódzkiej PSP w Szczecinie, który ubiegał się o stanowisko wójta Kołbaskowa. Wybory przegrał, a OSP w Smolęcinie stało się wrogiem zwycięskiej władzy.

Dobrym przykładem tego, jak długo potrafią ciągnąć się skutki takich sporów, jest gmina Bielice. Dziś toczy się tam walka o środki na budowę wiaty garażowej dla obiecanego jednostce OSP wozu bojowego, który – ze względu na swoje gabaryty – nie mieści się w istniejącej, murowanej remizie. Warto jednak przypomnieć, że gdy kilka lat wcześniej gmina chciała wybudować w tej samej miejscowości nową remizę, napotkała na wyraźny opór.

Co istotne, jak wskazują osoby związane z lokalnym OSP, ówczesny projekt nie dotyczył wyłącznie samej remizy, zakładał budowę połączonego z nią domu kultury i był inicjatywą Urzędu Gminy. Sam fakt, że remiza miała powstać razem z domem kultury, nie powinien był stanowić przeszkody: w wielu gminach takie połączone obiekty służą lokalnym społecznościom bez żadnych problemów. Mimo to inwestycja nie doszła wtedy do skutku. Jak wiadomo lokalnie, część sprzeciwu wobec tamtego projektu miała wynikać z politycznego zaangażowania jednego ze strażaków, który w tamtym czasie sam kandydował na wójta gminy – ewentualny sukces inwestycyjny jego rywalki, związany z budową nowej remizy, mógłby wzmocnić jej pozycję kosztem jego własnych szans wyborczych. Ostatecznie ten kandydat wybory przegrał, a nowej remizy, ani nowego domu kultury, w gminie do dziś nie ma. Dziś, gdy nowy wóz bojowy czeka na garaż, którego wciąż nie ma za co postawić, ten wątek pokazuje dobitnie, jaką cenę za polityczne rozgrywki sprzed lat płacą dziś zwykli mieszkańcy i sami strażacy.

Tu lokalne wojenki toczą się nie tylko o remizę, czy sprzęt, ale choćby o to, kto będzie delegatem na wybory władz powiatowych OSP.

OSP jako polityczny przyczółek?

Choć Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP formalnie pozostaje apolitycznym stowarzyszeniem, jego szczyt władzy od lat obsadzany jest przez polityków o wyraźnej afiliacji partyjnej. Prezesem Zarządu Głównego Związku OSP RP jest Waldemar Pawlak, wieloletni polityk PSL i były wicepremier, a funkcje wiceprezesów pełnią Zdzisław Dąbrowski i Janusz Konieczny. Skala organizacji – blisko 16,2 tysiąca jednostek i około 600 tysięcy strażaków-ochotników w całym kraju – sprawia, że kontrola nad jej strukturami przekłada się na realny kontakt z lokalnymi społecznościami w niemal każdej gminie, co czyni ją naturalnie atrakcyjnym środowiskiem dla budowania politycznych wpływów, niezależnie od formalnej apolityczności zapisanej w statucie.

W czasach rządów Zjednoczonej Prawicy widać to było szczególnie wyraźnie przy okazji przekazywania jednostkom OSP sprzętu finansowanego z Funduszu Sprawiedliwości – o ile dofinansowanie i wspieranie jednostek nie jest niczym złym, o tyle próba przesuwania sympatii politycznych za sprawą finansowania, pozostawia wiele do życzenia. Wozy strażackie i wyposażenie ratownicze trafiające do lokalnych remiz stawały się okazją do osobistych wizyt polityków PiS i Solidarnej Polski, którzy uczestniczyli w tych przekazaniach w charakterze przedstawicieli partii, a nie wyłącznie administracji państwowej. Tego rodzaju sposób usprzętowienia remiz, pod partyjnym sztandarem, powtarzany w wielu gminach w całym kraju, były krytykowane jako wykorzystywanie apolitycznych z założenia jednostek OSP do budowania politycznego kapitału i lokalnej rozpoznawalności partyjnych działaczy, mimo że formalnie chodziło o realizację rządowego programu wsparcia straży ochotniczych.

Gdy ratownik zamienia się w hejtera

Problem eskalacji nie ogranicza się do sporów instytucjonalnych. Coraz częściej – choć oczywiście nie można tego generalizować na całe środowisko – zdarza się, że poszczególni strażacy, zwłaszcza ci z ambicjami politycznymi, angażują się w internetowe utarczki z lokalną władzą w sposób, który trudno nazwać inaczej niż hejtem. Zamiast merytorycznej krytyki konkretnych decyzji pojawiają się osobiste ataki, rywalizacja przenoszona z urny wyborczej na media społecznościowe i wzajemne oskarżenia, które z bezpieczeństwem przeciwpożarowym nie mają już nic wspólnego. W skrajnych przypadkach dochodzi nawet do wykorzystywania profili osób trzecich, w tym członków najbliższej rodziny, do prowadzenia takiej kampanii – choć tego typu sytuacje trudno w pełni zweryfikować i pozostają zwykle na poziomie plotki krążącej w lokalnej społeczności, a nie potwierdzonego faktu. Na Pomorzu Zachodnim znany jest przypadek, w którym politycy-działacze OSP wykorzystywali konto swojego kilkuletniego dziecka w social emdiach do komentowania i krytykowania swoich oponentów.

Co na to prawo? Strażak OSP to nie to samo co policjant

Tu pojawia się istotna różnica prawna, która częściowo tłumaczy, dlaczego OSP jest znacznie bardziej podatna na upolitycznienie niż służby mundurowe. Zawodowi strażacy Państwowej Straży Pożarnej podlegają dokładnie takim samym ograniczeniom jak policjanci czy żołnierze zawodowi – zgodnie z art. 57c ustawy o Państwowej Straży Pożarnej strażak PSP nie może być członkiem partii politycznej, a jeśli należał do niej wcześniej, jego członkostwo automatycznie ustaje z chwilą przyjęcia do służby. Te same zasady apolityczności obowiązują funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej czy żołnierzy zawodowych – wszyscy oni mogą kandydować w wyborach, ale wyłącznie jako osoby bezpartyjne, startujące z list konkretnego komitetu wyborczego.

Strażacy ochotnicy z OSP są jednak w zupełnie innej sytuacji prawnej. OSP to stowarzyszenie, a jego członkowie nie są funkcjonariuszami publicznymi ani pracownikami żadnej służby mundurowej w rozumieniu ustaw pragmatycznych – nie obejmuje ich więc żaden ustawowy zakaz przynależności partyjnej ani ograniczenie działalności politycznej. Strażak ochotnik może być członkiem dowolnej partii, aktywnie działać w jej strukturach, kandydować z jej listy i jednocześnie pełnić funkcję we władzach jednostki OSP – prawo nie stawia mu w tym zakresie żadnej bariery analogicznej do tej, która obowiązuje jego kolegów z Państwowej Straży Pożarnej.

To właśnie ta luka prawna – a właściwie brak jakiejkolwiek regulacji w tym zakresie – sprawia, że OSP pozostaje znacznie bardziej narażona na wciąganie w politykę niż formacje mundurowe. Tam, gdzie zawodowego strażaka, policjanta czy żołnierza prawo trzyma z daleka od partyjnych szyldów, druh ochotnik może swobodnie łączyć obie role – i, jak pokazują opisane wyżej przykłady, coraz częściej właśnie to robi.

 

Popularne Artykuły