niedziela, 16 sierpnia, 2026
spot_img
spot_imgspot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

UOKiK wszedł do banków i BIK. Sprawdza, czy klienci byli karani za szukanie lepszych ofert kredytów

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi jedno z najważniejszych postępowań dotyczących rynku kredytów hipotecznych w ostatnich latach. Za zgodą sądu pracownicy UOKiK, przy wsparciu policji, przeprowadzili przeszukania w siedzibach Biura Informacji Kredytowej, ING Banku Śląskiego, mBanku oraz mBanku Hipotecznego. Celem działań jest zabezpieczenie materiałów, które mogą pomóc odpowiedzieć na pytanie, czy sposób wymiany informacji pomiędzy bankami nie ogranicza konkurencji i nie działa na niekorzyść klientów starających się o kredyt hipoteczny.

Postępowanie wyjaśniające rozpoczęło się jeszcze w 2025 roku i na obecnym etapie nie jest prowadzone przeciwko konkretnym instytucjom. Urząd bada mechanizmy funkcjonujące w całym sektorze bankowym, a nie odpowiedzialność poszczególnych podmiotów. Przeszukania są jednym z narzędzi wykorzystywanych przez UOKiK w sytuacjach, gdy istnieje podejrzenie, że w siedzibach przedsiębiorców znajdują się dokumenty lub dane mogące mieć znaczenie dla prowadzonego postępowania. Takie działania wymagają każdorazowo zgody sądu.

W centrum zainteresowania urzędu znalazł się sposób oceny zdolności kredytowej klientów ubiegających się o kredyty hipoteczne. Banki analizują wiele elementów, między innymi wysokość dochodów, historię spłat wcześniejszych zobowiązań, poziom zadłużenia oraz liczbę posiadanych kredytów. UOKiK sprawdza jednak, czy jednym z czynników wpływających na ocenę klienta nie jest również liczba zapytań kredytowych składanych w różnych bankach.

To właśnie ten element budzi największe wątpliwości. W praktyce wiele osób, zanim zdecyduje się na podpisanie wieloletniej umowy kredytowej, porównuje oferty kilku banków, sprawdzając wysokość rat, marżę czy całkowity koszt finansowania. Według UOKiK może dochodzić do sytuacji, w której klient aktywnie poszukujący najkorzystniejszej oferty otrzymuje niższą ocenę punktową niż osoba, która ograniczyła się do złożenia wniosku wyłącznie w jednym banku. Jeżeli taki mechanizm rzeczywiście wpływa na ocenę zdolności kredytowej, mógłby zniechęcać konsumentów do porównywania ofert i tym samym osłabiać konkurencję pomiędzy bankami.

Istotną rolę w całym systemie odgrywa Biuro Informacji Kredytowej. To prywatna spółka należąca do dziewięciu banków komercyjnych oraz Związku Banków Polskich. BIK gromadzi informacje o historii kredytowej klientów i udostępnia je bankom podczas analizy ryzyka związanego z udzieleniem finansowania. Urząd chce ustalić, czy zakres przekazywanych informacji rzeczywiście ogranicza się do danych niezbędnych do rzetelnej oceny możliwości spłaty kredytu, czy też obejmuje informacje, które nie powinny wpływać na decyzję kredytową.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny podkreśla, że świadomy konsument nie powinien ponosić negatywnych konsekwencji wyłącznie dlatego, że porównuje oferty różnych instytucji finansowych. Zdaniem urzędu wymiana informacji pomiędzy bankami powinna służyć właściwej ocenie ryzyka kredytowego, a nie ograniczać możliwości wyboru najkorzystniejszej propozycji dostępnej na rynku.

Równolegle urząd analizuje, czy sposób gromadzenia i udostępniania danych przez Biuro Informacji Kredytowej nie stanowi nadużywania pozycji dominującej. BIK jest jedyną instytucją tego typu w Polsce, dlatego – jak przypomina UOKiK – przedsiębiorca posiadający dominującą pozycję na rynku ma szczególny obowiązek działania w sposób, który nie szkodzi ani kontrahentom, ani konsumentom.

Na obecnym etapie nie oznacza to jeszcze, że doszło do naruszenia prawa. Postępowanie ma charakter wyjaśniający i służy zgromadzeniu materiału dowodowego. Dopiero jeśli zebrane dokumenty potwierdzą podejrzenia urzędu, Prezes UOKiK będzie mógł wszcząć postępowanie antymonopolowe wobec konkretnych podmiotów.

Konsekwencje ewentualnych naruszeń mogą być bardzo poważne. Przepisy przewidują możliwość nałożenia kary finansowej sięgającej nawet 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy. Jednocześnie urząd przypomina o funkcjonującym programie łagodzenia kar, tzw. leniency, który umożliwia przedsiębiorcom uczestniczącym w niedozwolonych porozumieniach uzyskanie obniżenia, a w niektórych przypadkach nawet całkowitego uniknięcia sankcji finansowych, pod warunkiem współpracy z UOKiK i przekazania istotnych dowodów.

Sprawa może mieć znaczenie dla setek tysięcy osób ubiegających się o kredyty hipoteczne. Jeżeli okaże się, że sam fakt porównywania ofert banków wpływał negatywnie na ocenę zdolności kredytowej, konieczne mogą być zmiany w zasadach funkcjonowania całego rynku. Dla klientów oznaczałoby to większą swobodę w poszukiwaniu najlepszych warunków finansowania bez obawy, że aktywność ta zostanie potraktowana jako czynnik obniżający ich wiarygodność kredytową.

Popularne Artykuły