piątek, 16 października, 2026
spot_img
spot_imgspot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Woda na wagę złota w dobie zagrożeń. Czy inwestycja w małe studnie i ogólnodostępne pompy ma sens?

Gdy zabraknie energii elektrycznej, w mieście milczą nie tylko światła. Przestają działać też pompy tłoczące wodę do kranów – bo współczesne wodociągi to w pełni cyfrowy system: stacje uzdatniania, pompownie magistralne i komputery sterujące dopływem, które bez zasilania po prostu się wyłączają. Poznań postanowił sięgnąć po rozwiązanie sprzed dekad – żeliwne, ręczne pompy znane jako studnie abisyńskie. Czy tą drogą powinny iść inne miejscowości w Polsce? 

Jak podał poznański magistrat, chodzi o studnie wiercone lub wbijane, służące do pobierania wody z niewielkich głębokości za pomocą – w większości przypadków – ręcznej pompy. Większość punktów objętych miejskimi działaniami wyposażona jest w ręczne pompy wiercone, choć na liście znajdują się również studnie kopane i kopano-wiercone.

To nie pierwsza tego typu akcja miasta. Tegoroczne działania są kontynuacją rozpoczętego wcześniej programu – w ubiegłym roku sprawność przywrócono 50 takim punktom, teraz liczba reaktywowanych studni zwiększy się o kolejnych 100. Lokalizacje nie zostały przypadkowe – studnie znajdują się między innymi na osiedlach, w pobliżu szkół i placów zabaw oraz w innych ogólnodostępnych miejscach, co ma sprawić, że w przypadku przerwy w dostawie wody mieszkańcy różnych części miasta będą mieli możliwość skorzystania z dodatkowych punktów jej poboru.

Ważne zastrzeżenie: to nie woda do picia

Tu jednak pojawia się istotne zastrzeżenie, które warto podkreślić, żeby nie tworzyć fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Woda ze studni abisyńskich przeznaczona jest wyłącznie do celów gospodarczych, a nie do picia. Innymi słowy, w razie kryzysu mieszkańcy będą mogli dzięki nim spłukać toaletę, umyć się czy uprać ubrania – ale nie ugasić pragnienia bez dodatkowego przegotowania lub przefiltrowania wody, a i to dopiero po zbadaniu jej stanu sanitarnego.

Z perspektywy planowania kryzysowego decyzja o inwestowaniu w proste, mechaniczne rozwiązania ma solidne uzasadnienie. Ręczna pompa nie wymaga zasilania, więc pozostaje sprawna niezależnie od tego, czy padnie prąd, wyczerpie się paliwo w agregatach, czy awarii ulegną systemy komputerowe sterujące siecią wodociągową. To odporność, której nie da się osiągnąć w przypadku w pełni zautomatyzowanej infrastruktury. Równie ważna jest dostępność takich punktów. Rozproszenie studni po osiedlach, szkołach i placach zabaw oznacza, że w sytuacji kryzysowej mieszkańcom nie trzeba będzie pokonywać dużych odległości z pojemnikami na wodę – co ma znaczenie zwłaszcza dla osób starszych czy mniej mobilnych.

Trzeba jednak pamiętać, że studnie abisyńskie nie zastępują nowoczesnych wodociągów i nie rozwiązują problemu dostępu do wody pitnej – od tego mają służyć wspomniane urządzenia do paczkowania wody uzdatnionej. To raczej element uzupełniający system bezpieczeństwa niż samodzielne rozwiązanie. Wymaga też stałego nadzoru – regularnych badań sanitarnych wody oraz konserwacji samych pomp, żeby nie stały się celem dewastacji albo nie popadły w zapomnienie, tak jak stało się to z wieloma z nich w poprzednich dekadach.

Czy inne polskie miasta pójdą tą samą drogą, będzie zależeć od oceny ryzyka lokalnych władz oraz dostępnego budżetu – inwestycja w reaktywację istniejącej już infrastruktury studziennej należy jednak do relatywnie tanich narzędzi zwiększania odporności miejskiej, w porównaniu na przykład z rozbudową zapasowych mocy wytwórczych energii czy dublowaniem infrastruktury wodociągowej.

Popularne Artykuły