Czerwiec przyniósł poprawę możliwości kredytowych części osób planujących zakup mieszkania. Z najnowszej analizy obejmującej oferty dziewięciu banków wynika, że większą zdolność kredytową uzyskali zarówno single, jak i bezdzietne pary. Odmienna sytuacja dotyczy rodzin wychowujących dziecko – to jedyna grupa, której maksymalna kwota dostępnego kredytu nieznacznie spadła.
Przeciętnie zarabiający singiel osiągający około 6 tys. zł netto miesięcznie mógł w czerwcu uzyskać średnio 429,6 tys. zł kredytu hipotecznego. To wynik o 2 proc. wyższy niż miesiąc wcześniej.
Niewielką poprawę odnotowały również bezdzietne gospodarstwa dwuosobowe. Para z łącznym dochodem 8 tys. zł netto zwiększyła swoją zdolność kredytową z 543,1 tys. zł do 550,1 tys. zł, co oznacza wzrost o 1 proc.
Rodziny z dzieckiem jako jedyne straciły
Jedyną analizowaną grupą, której możliwości finansowania zakupu mieszkania pogorszyły się w czerwcu, były rodziny z dzieckiem. Gospodarstwo domowe osiągające 10 tys. zł netto miesięcznie mogło liczyć średnio na 636,9 tys. zł kredytu, podczas gdy miesiąc wcześniej było to 641,5 tys. zł. Spadek wyniósł około 1 proc.
Mimo miesięcznego pogorszenia sytuacji tej grupy, porównanie z ubiegłym rokiem pozostaje korzystne. W zestawieniu z czerwcem 2025 r. zdolność kredytowa wzrosła we wszystkich analizowanych modelach gospodarstw domowych. W przypadku singli poprawa wyniosła 14 proc., dla bezdzietnych par 15 proc., a dla rodzin z dzieckiem 12 proc.
Większy wybór mieszkań
Nawet niewielki wzrost zdolności kredytowej przełożył się na zwiększenie liczby mieszkań dostępnych na rynku pierwotnym. Dotyczyło to przede wszystkim osób samotnych dysponujących dochodem około 6 tys. zł netto miesięcznie.
Największą ofertę nadal mają Łódź oraz miasta Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. W Łodzi liczba mieszkań mieszczących się w możliwościach finansowych przeciętnie zarabiającego singla wzrosła z 5,2 tys. do 5,8 tys., czyli o 11 proc. W GZM oferta zwiększyła się z 4,8 tys. do 5,2 tys. lokali, co oznacza wzrost o 9 proc.
W pozostałych dużych miastach zmiany również były dodatnie. W Poznaniu liczba dostępnych mieszkań wzrosła z 1,7 tys. do 1,8 tys. (7 proc.), w Trójmieście z 1,1 tys. do 1,2 tys. (9 proc.), natomiast we Wrocławiu z 1 tys. do 1,1 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 14 proc.
Warszawa i Kraków z największym skokiem
Najbardziej widoczna poprawa nastąpiła jednak w dwóch najdroższych rynkach mieszkaniowych w Polsce. W Warszawie liczba mieszkań dostępnych dla przeciętnie zarabiającego singla zwiększyła się z 700 do 900 lokali, a w Krakowie z 300 do 400 mieszkań. W obu przypadkach oznacza to wzrost dostępnej oferty o 30 proc.
Lepszy wynik nie był wyłącznie efektem wyższej zdolności kredytowej. W tym samym czasie deweloperzy wprowadzili na rynek więcej mieszkań mieszczących się w budżecie osób dysponujących przeciętnymi dochodami, dzięki czemu oferta wyraźnie się poszerzyła.





